Domowy krem na odparzenia

2015-08-22
Domowy krem na odparzenia

Moje dzieci nigdy nie używały „sklepowych” kosmetyków. Ich skóra była idealna, niczym więc jej nie smarowałam, a do mycia używamy mydła z oliwy z oliwek. Wyłamywałam się tylko gdy pojawiało się zaczerwienienie pieluszkowe. Każda mama ma swój sprawdzony krem do pupy, my akurat używaliśmy sudocremu. Był w paczce, którą dostałam w szpitalu, uległam presji marketingu bezpośredniego i został w naszej apteczce :) Raz posmarowałam, rachu ciachu i po odparzeniu. Dopiero niedawno zaczęłam zastanawiać się, czy sudocrem to rzeczywiście najlepsze rozwiązanie dla tak młodej skóry i czy nie można by go zastąpić czymś bezpieczniejszym? Oczywiście, że można! :)

krem-do-pupy-2

 

Najpierw kilka słów o składnikach, których używam do przyrządzenia kremu

Masło Shea – to podstawowy składnik kremu, gdyż zawiera witaminy A oraz E. Jest bardzo łagodne dla skóry i ma naturalny filtr SPF 6. Dodatkowo pomaga w ochronie skóry przed wysuszeniem gdyż zawiera pięć niezbędnych kwasów tłuszczowych. Ważne, by wybrać masło, które nie jest zbyt twarde, inaczej ciężko będzie je wymieszać z innymi składnikami.

Olej kokosowy – używam go „do wszystkiego” (kosmetyka, pieczenie, smażenie). W kremie wykorzystuję jego właściwości antybakteryjne i antygrzybiczne. Możesz go stosować samodzielnie na odparzoną skórę, jednak w połączeniu z pozostałymi składnikami będzie bardziej skuteczny. Wypróbowałam kilka marek oleju koko i wszystkie są dobre.

Wosk pszczeli – jest składnikiem, który tworzy delikatną barierę ochronną i zapobiega utracie nawilżenia, pomaga utrzymać dłużej nawilżenie skóry. Jeśli jeszcze nie masz go w domu, najlepiej kup wosk w granulkach.

Olej z wątroby dorsza, czyli tran – pewnie masz już w swojej lodówce. Zawiera witaminy rozpuszczone w tłuszczu, które wchłoną się przez skórę dziecka. Ten składnik nie jest konieczny, ale pomocny. Pomiń go, jeśli chcesz gotowy krem do pupy przechowywać ponad 3 miesiące poza lodówką, gdyż tran zjełczeje.

DHA (Omega 3) – kolejne świetne źródło witamin dla gojącej się skóry. Ja do kremu wyciskam kilka kapsułek.

Tlenek cynku – składnik dodawany do niemal wszystkich kremów na odparzenia. Nie rozpuszcza się w wodzie, pokrywa skórę filmem. Zmieszany z pozostałymi składnikami sprawia, że skóra nie przyjmuje wilgoci (np. z moczu). Jest nietoksyczny i nieuczulający.

Glinka bentonitowa – jest to drobny proszek, aksamitny w dotyku. Występuje w naturze w skałach wulkanicznych. Glinka bentonitowa posiada unikalne właściwości ze względu na jej zdolność do tworzenia „ładunku elektrycznego” w stanie uwodnionym. Pomijając całą chemiczną opowieść, świetnie absorbuje toksyny i oczyszcza, czyli w wypadku wysypki pieluszkowej wyciągnie ze skóry te substancje, które ją spowodowały.

I koniec :) A teraz przepis.

Składniki:

  • 60ml masła shea
  • 60ml oleju kokosowego
  • 1 łyżka granulek wosku pszczelego
  • 2 łyżki tranu
  • 2 kapsułki omega 3
  • 2 łyżki tlenku cynku
  • 1 łyżka glinki bentonitowej
  • opcjonalnie: kilka kropli olejku eterycznego rumiankowego

Jak zrobić naturalny krem na odparzenia

  1. Najlepiej użyj niepotrzebnego garnuszka, gdyż ciężko będzie go domyć po wosku pszczelim i tlenku cynku.
  2. W kąpieli wodnej rozpuść olej kokosowy, masło shea i wosk pszczeli.
  3. Odsuń z ognia i dodaj tran, omega 3, tlenek cynku, glinkę, olejek
  4. Cały czas mieszaj, gdy krem będzie stygnął. Użyj do tego czegoś, czego nie będziesz żałować :) W międzyczasie przelej do pojemnika, w którym chcesz przechowywać krem i zamieszaj jeszcze kilka razy, aż krem całkiem nie wystygnie.
  5. Przechowuj w szczelnie zamkniętym pojemniku, w ciemnym suchym miejscu. Zużyj w ciągu 3 miesięcy.

 

Krem a pieluszki wielorazowe

Pewnie nurtuje Was pytanie, czy kremu można używać razem z pieluszkami wielorazowymi. Otóż niestety – nie na co dzień. Krem jest na bazie olejów, które zatłuszczą mikropolar i utrudnią przenikanie wilgoci do wnętrza wkładki. Jednak okazjonalne stosowanie kremu jest jak najbardziej możliwe. Jeśli wkładka będzie po takim zabiegu tłusta, wystarczy zaprać ją w delikatnym płynie do mycia naczyń a potem uprać. Przyznam, że mi się nigdy nie chciało tego robić i po prostu wrzucałam taką pieluszkę do prania :) Czasami po wyjęciu z pralki widać było jeszcze na niej białe plamy, ale kolejne pranie zwykle wystarczyło, by się ich pozbyć.

Uwaga – kremu możesz używać do woli jeśli jednocześnie stosujesz jednorazowe bibułki do pieluszek!

Powodzenia eko mamy!

Pokaż więcej wpisów z Sierpień 2015
Podziel się swoim komentarzem z innymi
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel